MigatoMama w podcaście „Żurnalista” Dawida Swakowskiego. Od dziennikarki do milionowych zasięgów
Kiedy Dawid Swakowski zaprosił mnie do swojego podcastu „Żurnalista” — który w 2025 roku był okrzyknięty najpopularniejszymi rozmowami roku — wiedziałam, że to nie będzie wywiad o samych „uroczych filmikach z synkiem”. Dawid pyta głęboko. Rozmawialiśmy o moim domu, o liceum żeńskim i perfekcjonizmie, o studiach, o 4 latach starań o dziecko i 17-godzinnych dyżurach w pracy dziennikarki. O tym, jak „filmy na pamiątkę” stały się viralami w sieci. Ten artykuł to spisana, uporządkowana wersja mojej historii — dla Was, którzy nie macie ponad godziny na cały podcast, chociaż serdecznie zapraszam Was też do odsłuchania go w wolnej chwili. 😉 Posłuchaj: MigatoMama w podcaście „Żurnalista”

Tradycyjny dom, w którym wszyscy się starali
Wychowałam się w tradycyjnym domu. I przede wszystkim bardzo rodzinnym. Brzmi standardowo, ale to formacyjne lata, które ukształtowały moje wartości i etykę pracy.
Rodzice nauczyli mnie jednej, ważnej rzeczy: jeśli się za coś zabierasz, rób to na 200%. Nie 100. 200. I nie wolno Ci zawieść ludzi, którzy na Ciebie polegają.
Kiedy się urodziłam, moi rodzice byli już po czterdziestce, mieli stabilne życie zawodowe, dużo czasu i ogromne doświadczenie. Byłam, jak sama mówię, „efektem wyciągniętych wniosków”. Moje siostry pamiętają zupełnie innych rodziców niż ja. Myślę, że to dla mnie, jako Mamy, cenna lekcja: rodzice się zmieniają, dorastają razem z dziećmi, a każde dziecko ma ich „własne wydanie”.
Liceum żeńskie, czerwone paski i perfekcjonizm
Chodziłam do żeńskiego liceum. Co rok czerwony pasek, stypendia za najlepsze oceny, pełne zaangażowanie. I jeden niezdrowy nawyk: kiedy wracałam z piątką, w domu padało pytanie „a czy ktoś dostał szóstkę?”. Kiedy wracałam z szóstką — „a ile osób ją dostało?”.
Wiem, że moi rodzice nie mieli złych intencji. Pokazywali w ten sposób, że interesują się moim życiem, że się troszczą. Ale jednocześnie zaszczepili mi perfekcjonizm, z którym dziś — jako Mama dwójki dzieci — świadomie pracuję.
Dlaczego? Bo nie chcę podać tej cechy dalej. Chcę, żeby mój synek wracał ze szkoły i mógł być po prostu zadowolony, zamiast porównywać się z innymi.
Posłuchaj: MigatoMama w podcaście „Żurnalista”
Studia
Po liceum poszłam na studia. Nowi ludzie, nowa ja. O naiwności. Pofarbowałam włosy, zmieniłam styl, postanowiłam, że teraz będę towarzyska i wyjdę ze swojej strefy komfortu. Ambitny plan.
Mój mąż był moim pierwszym chłopakiem, a ja jego pierwszą dziewczyną. To dla mnie ogromny dar — nie mam się z kim porównywać, nie mam komu zazdrościć. Wspólnie weszliśmy w dorosłość i doświadczamy jej razem.
Dziennikarstwo, które wyleczyło mnie z naiwności
Po studiach trafiłam do mediów. Konkretnie — do dziennikarstwa. Pasja, ciężka praca, długie zmiany. Pamiętam nawet taką, która trwała 17 godzin. Dyżury 24-godzinne, w weekendy, Święta.
Lubię ciężko pracować. Umiem ciężko pracować. To jest cecha, którą cenię u innych ludzi i którą rozpoznaję w sobie. To, czego nie umiałam w tamtym momencie, to odpowiednio ustawić życiowych priorytetów. Ale z perspektywy lat czuję, że wszystko to było po coś.
Praca w mediach wyleczyła mnie z dziennikarstwa. Szczególnie tego polityczno-społecznego. Zobaczyłam, jak to środowisko działa od środka — i postanowiłam, że nie chcę dalej być częścią tego świata.
Cztery lata starań i siedem miesięcy w łóżku
O staraniach o dziecko pisałam już szczegółowo w innym artykule, więc tu w skrócie: cztery lata, najgorsze lata mojego życia, kliniki, tabletki, łzy. I w końcu — pierwsza ciąża.
Ciąża, której siedem miesięcy spędziłam w łóżku. Bo żeby donosić, musiałam leżeć. To był trudny czas, ale było warto.
A social media? Wtedy dla mnie nie istniały. Odcięłam się od tego świata, żeby skupić na tym, co naprawdę ważne. I zadbać o swoje zdrowie. Za to w drugiej ciąży czułam się zupełnie inaczej. To była „ciąża jak z obrazka”. Założyłam profile MigatoMama. Nie po to, żeby zostać influencerką. Po to, żeby… znaleźć koleżanki w ciąży. Po prostu. I udało się — poznałam dziewczyny, z którymi do dziś jestem w kontakcie.
Posłuchaj: MigatoMama w podcaście „Żurnalista”
Listy, które nigdy nie zostały wysłane
Jeszcze przed tym, jak zaczęłam nagrywać filmiki na pamiątkę, postanowiłam, że będę pisać do moich dzieci listy.
Plan: pisać list co rok, na każde urodziny, aż do osiemnastki. Żeby na 18. urodziny wręczyć synowi (a potem córce) paczkę listów — pamiątkę z całego ich dzieciństwa.
W tych listach opisywałam wszystko: nasze dni, jak dzieci się rozwijają, co robią, jak nas zaskakują, ich pierwsze powiedzonka, nasze interakcje. Pisałam, ile szczęścia nam dają. I piszę nadal.
Ale w pewnym momencie pomyślałam: „jeden filmik mówi więcej niż tysiąc słów”. I zaczęłam nagrywać.
Mąż — siła sprawcza profilu
Pierwsze nagrania wysyłałam, jak każda szanująca się mama, do całej rodziny. Wszystkie ciocie, wujkowie, babcie mówili to samo: „Zosia, to jest prześmieszne. Pokaż to światu”.
Mój mąż był tą siłą sprawczą, która ostatecznie mnie zachęciła. Ja sama nie miałabym odwagi. „Po co?”. On powiedział: „Wrzuć. Jak komuś poprawi humor i pokaże, że rodzicielstwo to skarb — już warto”.
I wrzuciłam. I to było pierwsze video, które poszło w viral — rozmowa z moim wtedy dwuletnim synkiem o tym, że „chce pracować”. Siedział obok mnie w kuchni, jadł śniadanie i tłumaczył mi, że chciałby kupić komputer, „jak Tata”. Pociągnęłam temat, on go pociągnął jeszcze dalej.
Co dla mnie znaczy bycie MigatoMamą?
Przedstawiam się jako Zosia MigatoMama. Dlaczego nie pełnym imieniem i nazwiskiem – Zofia Ożarek-Wodzinowska? Bo mam podwójne nazwisko i to trudno wymówić.
MigatoMama to nie tylko nick. To moja filozofia. Pokazuję świadome, czułe, oparte na komunikacji rodzicielstwo. Udowadniam, że z dwulatkiem da się rozmawiać — naprawdę rozmawiać. Edukuję na temat rozwoju mowy, ekranów u dzieci i po prostu — pełnego szczęścia, spełnienia, rodzinnego życia.
Posłuchaj: MigatoMama w podcaście „Żurnalista”
Czego nauczyło mnie macierzyństwo o pracy?
Zaskakująco dużo. Bycie Mamą zmieniło mnie zawodowo bardziej niż jakakolwiek książka biznesowa.
- Cierpliwość. Przed dziećmi myślałam, że jestem cierpliwa. Dziś mam cierpliwość buddyjskiego mnicha ZEN — i ćwiczę się w niej nadal.
- Priorytety. Nauczyłam się odróżniać pilne od ważnego. Moja praca często może poczekać — dziecko nie zawsze.
- Granice. Nauczyłam się mówić „nie”. Bo każde „tak” w pracy oznacza „nie” dla rodziny.
- Empatia. Bycie Mamą uczy patrzenia na świat oczyma drugiego człowieka. To nieocenione w każdej pracy.
Co radzę Mamom, które chcą iść moją drogą?
Coraz częściej dostaję wiadomości od Mam, które chcą zacząć dzielić się macierzyństwem w internecie. I tu zawsze daję te same rady:
- Nie zaczynaj, żeby zarobić. Zaczynaj, żeby się dzielić. Pieniądze — jeśli przyjdą — to bonus.
- Bądź autentyczna. Internet wyczuwa fałsz na kilometr. To, co ludzi przyciąga, to prawda — Twoja prawda.
- Chroń dzieci. Nie pokazuję w internecie twarzy ani nie zdradzam imion dzieci. To Twoja decyzja, ale przemyśl ją na spokojnie.
- Nie konkuruj — twórz. Jest miejsce dla wielu Mam-twórczyń. Nie patrz na innych — patrz na to, co Ty masz do powiedzenia.
- Bądź konsekwentna. Zanim społeczność MigatoMamy zaczęła rosnąć, wrzucałam filmy codziennie. I robię to dalej. Cierpliwość i wytrwałość to klucze do sukcesu, chyba w każdej dziedzinie.
Najczęstsze pytania, które dostaję
Co Twój mąż na to wszystko?
Mąż jest moją skałą. Bez niego nic by się nie wydarzyło. To on mnie namówił do publikowania, on wspiera mnie w trudnych momentach, on przejmuje dzieci, kiedy potrzebuję chwili na nagranie. Małżeństwo z dziećmi to projekt zespołowy.
Czy planujesz powrót do dziennikarstwa?
Już do niego nie wrócę — w klasycznej formie. Ale w pewien sposób cały czas jestem dziennikarką. Robię research, szukam źródeł, sprawdzam fakty, opowiadam historie. Tylko teraz robię to dla rodziców, nie dla konkretnej redakcji. I ten zawodowy zwrot uważam za najlepszą decyzję, jaką podjęłam.
Podsumowanie
Moja droga do MigatoMamy nie była zaplanowana. Ale w retrospektywie wszystko ma sens. Dom z wartościami dał mi etykę pracy. Liceum nauczyło sumienności. Studia — odwagi do zmiany. Dziennikarstwo — opowiadania historii. Niepłodność i siedem miesięcy w łóżku — pokory. A macierzyństwo — wszystkiego pozostałego.
Listy, które miałam wręczyć dzieciom na 18. urodziny, wykiełkowały w filmy z milionami zasięgów. Ale one też nadal istnieją. Nadal piszę. I nagrywam — bo „jeden filmik mówi więcej niż tysiąc słów”.
Jeśli chcesz dołączyć do mojej społeczności — zapraszam Cię na @migatomama na Instagramie, TikToku, Facebooku i YouTubie. A jeśli chcesz świadomie przygotować się do macierzyństwa lub wspierać komunikację z dzieckiem — koniecznie zobacz mój bestsellerowy poradnik „Rozgadaj malucha. Jak szybko nauczyć dziecko mówić”. Tam zebrałam wszystko, czego nauczyłam się jako Mama dwójki dzieci.